"Fotoplastikon" Jacek Dehnel - słuchowisko w Trójce

Straciliście miarę, wyciągając łapy po czarną skrzynkę, do której wiedzący zaprasza światło. Straciliście miarę, miniaturyzując ją, produkując w setkach, w tysiącach, w milionach egzemplarzy, sprzedając za grosze, na wyprzódki, byle komu, pozbawiając się najpierw szklanych negatywów, a potem jakiejkolwiek kliszy, montując ją w telefonach komórkowych i rozdając bez umiaru gówniarzom w garniturkach od pierwszej komunii. Nie robicie fotografii. Pstrykacie fotki, nieskończone ilości fotek, fotkipeel, fotki-foczki, fotki-idiotki, zamazane, nieostre, krzywe, niedoświetlone lub przepalone, z przypadkowym fleszem, brudne, nieudolne, zdradzające całą brzydotę i prowizoryczność światła: [...] fotografia nie ma przedstawiać tego, co jest, ale to, co być winno. Nie las, z jego suchą ściółką, byle jak rozrzuconym igliwiem, białymi plamami ptasich kup na liściach klonu, butwiejącymi grzybami, niewidocznym horyzontem, ale obraz lasu: pięknie skomponowaną grupę drzew, dostojny prześwit, odległe łąki i pola. Dziuplę, z której za chwilę wyfrunie ptak, ślicznie ubarwiony i śpiewający.
Stamtąd, dokąd doszliście, gamonie, nie ma już powrotu do piękna.

To fragment książki Jacka Dehnela "Fotoplastikon". Książki, której fragmenty, czytane przez autora, mnie zafascynowały. Może to ten specyficzny sposób czytania autora...

Do rzeczy. Książki można słuchać w Trójce, od poniedziałku, do czwartku, do 20 grudnia, o godzinie 20:50. Jak by ktoś chciał poczytać fragmenty, to można na przykład pobrać stąd.

Ja osobiście na razie wolę słuchać autora nie widząc zdjęć, wolę je sobie wyobrażać. Potem, owszem, chętnie i zdjęcia obejrzę.

Serdecznie polecam

Recenzja DGT 2010 jako zegara do Go

W tym wpisie postaram się omówić, w jakim stopniu zegar szachowy (lub uniwersalny) DGT 2010 nadaje się do partii Go. Najpierw opiszę najważniejsze, czyli tryby do Go. Potem ogólnie zegar, łącznie z fotografiami z każdej strony i krótkim filmikiem pokazującym ustawianie zegara. Opisuję to ponieważ mi brakowało takich informacji gdy kupowałem zegar.

W opisie producent wymienia tryby, które są stworzone specjalnie do Go, mianowicie:

  • 26. GO ( BYO-YOMI) 1 h + 1 x 20 sec. byo-yomi
  • 27. GO ( BYO-YOMI) 2 h+ 1 x 30 sec. byo-yomi
  • 28. GO ( BYO-YOMI) ustawianie (samodzielne) ręczne
  • 29. GO kanadyjskie BYO-YOMI 1 h + 5 min. do końca
  • 30. GO kanadyjskie BYO-YOMI ustawianie (samodzielne) ręczne

Wygląda to bardzo zachęcająco, jednak dla goisty sensowny okazuje się tylko tryb z jednym japońskim byo-yomi. Mamy sygnał dźwiękowy przy kończącym się czasie podstawowym (raz przy 10sek., a co sekundę od 5 sek w dół). Potem pokazuje nam się czas byo-yomi.

Wielokrotne japońskie byo-yomi, jak i kanadyjskie byo-yomi, pozostawia wiele do życzenia i jest po prostu niewygodne do używania. Już wyjaśniam, dlaczego.

Wielokrotne byo-yomi

Wielokrotne byo-yomi jest źle wyświetlane, np dla 3x15sek po skończeniu czasu podstawowego zegar pokaże 45sek i napis byo-yomi. Czemu 45sek? He he, no bo 3x15=45 ;) Teraz, jeżeli będziemy wykonywać każdy ruch w czasie krótszym niż 15 sek, zegar będzie się cofał na 45 sek, a jeżeli zagramy po 20 sekundach, to zegar cofnie się już tylko na 30 sek. Analogicznie, jeżeli zejdziemy z czasem poniżej 15 sek, ale zdążymy jeszcze zagrać, to zegar cofnie się na 15 sekund. Nie byłoby to nawet takie złe, po jakimś czasie można się nauczyć, szybko w grze przeliczać pozostały czas w danym byo. Nie byłoby, gdyby był sygnał dźwiękowy sygnalizujący, że kolejne byo się kończy, ale go nie ma. Tzn. jest dopiero przy ostatnim byo. Tak jak we wszystkich (goistycznych przynajmniej) trybach, jeden dźwięk przy 10sek, i co sekundę od 5 w dół.

Kanadyjsie byo-yomi

Kanadyjsie byo-yomi jest równie niepraktyczne, instrukcja tłumaczy ten tryb następująco: "Chodzi tu [w tym trybie] o zarezerwowanie czasu dodatkowego dla wykonania większej ilości ruchów (5 do 25) zamiast dodatkowego czasu na posunięcie." W praktyce po wykonaniu umówionej (chyba z przeciwnikiem, bo zegar o to nie pyta) ilości ruchów, musimy samemu ręcznie uzupełnić czas za pomocą przytrzymania (1sek) przycisku minus. Czyli trzeba sobie liczyć ruchy... Na wyświetlaczu nie są wyświetlane.

Inne wady

Dodatkowymi wadami jest błędne wyświetlanie kolorów graczy, przed wystartowaniem ustawia się, z której strony siedzi, który gracz. OK, ale po wystartowaniu zegara, czas leci graczowi białemu tak jak w szachach. Można po prostu od razu naciskać przycisk białego, ale to już jest obchodzenie problemu bokiem.

W instrukcji czytamy, że przez przytrzymanie przycisku "#" w czasie gry możemy sprawdzić, ile ruchów zostało wykonanych do tej pory. Niestety liczone są ruchy tylko czarnego gracza. Nie są one resetowane przy wejściu w byo, czyli nie przydadzą się też do pomocy przy kanadyjskim byo-yomi.

Ogólnie o zegarze

Dźwięki:

Zegar umie prosto elektronicznie piszczeć przy kończącym się czasie. Nie można regulować głośności, ale można dźwięk wyłączyć. Jest dość cichy, to zaleta. Do przycisków nie ma dzięków elektronicznych, przyciski nastawiania po prostu klikają, a górne przyciski graczy stukają bardzo przyjemnie dla ucha, jak drewniany klocek o filc.

Wyświetlacz:

W czasie gry pokazuje czasy graczy, symbol Play (chyba, że Pauza), napis sound-on, gdy dźwięk jest włączony (domyślnie), po wejściu w byo u danego gracza pod czasem znajdziemy napis "byo-yomi". Po przekroczeniu czasu (byo) wyświetlona zostanie chorągiewka graczowi poległemu.

Ustawianie:

Wygodne. W trybach manualnych ustawiamy osobno każdą cyfrę czasu HH:MM:SS przyciskami '+' i '-', za pomocą "OK" przechodzimy do następnej cyfry. Czas podstawowy ustawiamy osobno dla każdego gracza. Byo-yomi jest takie samo dla obu graczy, i ustawiamy w nim minuty i sekundy – MM:SS. Po wyłączeniu zegar pamięta ostatni tryb i jego ustawienia, także powtórzenie tych samych ustawień po włączeniu, to tylko trzymanie przycisku "OK" aż przeleci wszystkie ustawienia.  Streszczenie wszystkich trybów nadrukowane na spodzie zegara.



W grze:

Sprawuje się bardzo dobrze. Porównanie mam tylko z "Ingiem" i zegar dostępny w e-go.pl za 120zł. Dzięki dużym szerokim przyciskom nie potrzeba spoglądać na zegar w trakcie gry, klepie się go odruchowo i zawsze celnie :)

Inne cechy:

  • Ustawianie kontrastu wyświetlacza w 16 stopniach
  • Tryb klepsydry - każdy gacz ma czas początkowy, w trakcie gry białego czas mu jest odejmowany, natomiast przeciwnikowi dodawany, przy zmianie gracza na odwrót. Koniec, gdy któremuś wyczerpie się czas.
  • Wygodne pudełko pokryte jest lekko laminowanym papierem. Zdaje się być wytrzymałe.

[chwalenie się] Uszyliśmy swój pierwszy Mei Tai (czyli nosidło miękkie)

Od początku naszego potwora nosimy w różnych chustach, tkanych długich, elastycznych, kółkowych i pouchach. Teraz, jako że dzieć już siedzieć umie przyszła kolej na Mei Tai'a.

Mama mojego syna od początku chciała mieć żabę na panelu, nie wiem czy od początku chciała mieć filodendrona, ale też chciała i znalazła nawet gotowego, co będzie widać poniżej. Ja od początku wiedziałem, że chcę mieć swoją stronę, ale nie wiedziałem, co na niej chcę mieć. Dopiero po kupieniu materiału wpadłem na pomysł, że jakiś motyw z gry GO. Jak Ani powiedziałem o tym, to stwierdziła, że tak myślała, jak by mi nie mogła powiedzieć, bym się tak nie męczył z tym wymyślaniem ;)

W użyciu wygląda tak:

W trakcie pracy, wyglądał tak:




Na koniec trochę danych technicznych ;) MT wykonany jest z płótna bawełnianego, dokładnie z gotowej zasłony z Leroy Merlin. Muszę tutaj dodać, że byłem załamany, jaki mały jest wybór ciekawych tkanin w sklepach z tkaninami, grubych bawełnianych praktycznie nie ma, a wybrać jeszcze kolor to sobie pomarzyć można, z pomocą jednak przychodzą sklepy z zasłonami i hipermarkety wystrojowo-wnętrzowe, gdzie wybór jest bardzo duży :) Wracając do naszego MT, Szyty nićmi "do jeansu" czyli takimi grubszymi po prostu. Wypełnienia z polaru, na ramiona trzy warstwy przez ok. 40cm, przez kolejny taki odcinek dwie. Na pasach biodrowych znowu 3 warstwy polaru. Kapturek zwijany i zapinany na napy. Panel z 3 warstw tkaniny - takiej samej. Polarowe wypełnienia wszyliśmy też przy nóżkach, co widać, i przy szyi, czego może nie być widać.

Miętek w większości uszyty został według instrukcji Oppamamy. Której serdecznie dziękuje za przygotowanie takowej, bardzo się przydała :) Dziękuję również Sylwiom za pomoc w wyszukaniu ładnego kanji 碁.

Firefox jak Chrome - upodabnianie

Google Chrome Beta nie nadaje się dla mnie do ciągłego codziennego korzystania. Przesądza o tym kolejno:

  • zła obsługa touchpada - poprawili
  • źle działające sprawdzanie pisowni polskiej - poprawili
  • brak Adblocka
  • problemy z flashem
  • inne drobne

Jednak kilka rzeczy w Chromie mi się bardzo spodobało, przede wszystkim:

  • Maksymalny obszar roboczy (strony) osiągnięty przez rezygnację z paska tytułu, paska stanu, paska menu
  • Wygląd - rzecz gustu. Mi się podoba bardzo, nie kuje, nie rozprasza, jest optymistyczny
  • Prędkość działania przy aplikacjach ajaksowych, w sumie ogólnie przy JS. Np. na moim laptopie (Celeron 1,5Ghz) najbardziej wkurza mnie, gdy na stronach są miniatury, które po kliknięciu otwierają na pierwszym planie strony powiększony obrazek, okropnie przycina mi to mojego Fx :( w Chrome działa to płynnie i nic się nie przycina...
  • Wiele bzdur, Np. kto z waz zauważył, że przy zamykaniu jakiejś karty rozmiar pozostałych nie jest aktualizowany, aż do usunięcia kursora z nad kart? Także można klikać w tym samym miejscu na kolejce nadjeżdżające z prawej strony karty i je szybko zamykać. W Fx od razu się rozszerzają i trzeba "gonić" je kursorem. Widać to, gdy jest dużo kart. (Tak wiem, że można zamykać ŚPM - ale patrz obsługa touchpada)

Firefox - mocny w dodatkach

Dzięki kilku prostym dodatkom udało mi się bardzo szybko przerobić Firefoksa, tak żeby miał wygląd podobny do Chrome. Na obrazie poniżej jest Firefox :D

Poniżej lista wykorzystanych dodatków:

  • Motyw Chromifox - czyli wygląd ;)
  • autoHideStatusbar - ukrywanie paska statusu, ma kilka trochę opcji onfiguracji (dzięki za polecenie Slimowi
  • Hide Chrome - Ukrywanie paska tytułu i dodawanie przycisków minimalizacji i zamknięcia do paska narzędzi. Działa (chyba) tylko przy zmaksymalizowanym oknie.
  • Hide Menubar - Ukrywanie paska menu. Klawisz Alt pokazuje pasek z powrotem.
  • Tabs Open Relative - Aby nowe zakładki otwierane były za aktualną
  • Open In Google Chrome - Dodaje przycisk otwierający daną stronę w Google Chrome, umożliwia ustawienie stron zawsze otwieranych w Chrome.
  • Resizeable Textarea - Umożliwia zmianę rozmiarów pól textarea (do wpisywania tekstu wielowierszowego). Nie wszędzie dobrze działa, ale często działa.

Nie jest to jedyna możliwa lista i kombinacja dodatków upodobniających Firefoksa do Chrome. Oczywiście oprócz tych dodatków mam kupę innych bez których mój Fx nie był by mój :)

Jeżeli coś pominąłem, lub wybrałem gorsze rozwiązanie to proszę o komentarze. Dodam, że jestem pewien, że dalej będą wychodzić kolejne dodatki przerabiające Fx na Chrome

Google Chrome - moje szybkie spostrzeżenia

Nie chcę powtarzać tego co napisał już KORraN.

  • + uruchomił się bardzo szybko (w porównaniu do wszystkiego innego co miałem)
  • + brak paska stanu, a i tak widać adresy po "najechaniu" na linki (moje marzenie to było, żadna znana mi przeglądarka tego nie ma jeszcze ponoć ma to Opera po wybraniu w opcjach...
  • + duży obszar roboczy: usunięcie paska tytułu i paska menu
  • -! środkowy klawisz myszy touchpada nie otwiera linków w nowej karcie (toż nawet IE7 to już ma!). Środkowy klawisz prawdziwej myszy działa OK - otwiera karty
  • + Ctrl+PgUp/PgDn przechodzi między kartami, jak w Fx, brak tego domyślnie w Operze :( ale ponoć można to ustawić w edycji skrótów klawiaturowych
  • - Ctrl+Tab zawsze przechodzi do następnej karty, a nie do ostatnio używanej tak jak bym chciał. Zresztą jest to zdublowanie skrótu Ctrl+PgUp
  • + płynne zmienianie rozmiaru wszystkich textarea (jak w Safari w końcu)
  • + wyróżnienie domeny strony (jak w IE7+)
  • + bezproblemowe wyciąganie kart z okna i ponowne dokowanie ich
  • - przewijanie strony kółkiem myszki touchpada (a dokładniej wirtualnym suwakiem na touchdadzie) przewija od razu o więcej niż stronę. Przewijanie prawdziwą myszą działa OK.
  • + kolorowany podgląd źródła stron
  • + przy 20 zakładkach dalej je wszystkie widać (tutaj Fx miał głupi zwyczaj minimalnej szerokości zakładki równej 100px i nudzi mi się zmienianie tego wszędzie ;)
  • - brak słów kluczowych słowa kluczowe są, ale trzeba ręcznie w opcjach ustawiać te wyszukiwarki i raczej działają tylko dla żądań GET., Prościej dla użytkownika mają to i Opera i Fx
  • - Powiększanie/zmniejszanie samego tekstu strony. Wszystkie elementu umieją już skalować Opera, IE7 i Fx3
  • -? na stronie zakładek jest link do pobierania rozszerzeń z bazy mozilli, nie wiem po co, zainstalować ich nie umiem :/ Może planują w przyszłości obsługę tych rozszerzeń?
  • - polskie (przynajmniej) sprawdzanie pisowni szwankuje. Miałem nie powtarzać, ale to jest najbardziej denerwujące :/

Podsumowanie: Wymaga dalszych testów. Jednak juz widać, że to bardzo dobra przeglądarka dla niewymagających licznych funkcji ludzi. Sądzę, że moi rodzice by się w niech po chwili łatwiej połapali niż w Fx (gdzie dwa paski (wyszukiwania i adresu) im się mylą ;).

Edit:Dziwne jest że touchpad nie obsługuje tej przeglądarki tak jak powinien, do tej pory nie spotkałem aplikacji które by rozróżniały ŚKM i rolkę w myszy i touchpadzie i inaczej je obsługiwały...

Koty w stajni

Wrzuciłem niby filmiki z kotami na video.google.com ale przeglądanie tam wybranych (moich) filmów jest IMO beznadziejne. YT ma co prawda swoje kanały, ale tam znowu nie działało dobrze wysyłanie, co mnie na tyle zdenerwowało że wybrałem GoogleVideo. Oba serwisy mnie wkurzyły, to po prostu filmiki wstawię sobie do bloga :) może się blog na coś przyda :D

Pierwszy post

W sumie to jestem zarejestrowany w celu łatwiejszego komentowania i powiadomień o odpowiedziach ;)